ďťż
Company Name

Erotyk (bajka na dobranoc 7) [M]


zweryfikowane przez T.

Chciałam napisać coś ckliwego...coś...co osłodzi mi tęsknotę...
Dedykuje mojej kochanej Rocket

Bajka na dobranoc 7 -Erotyk +18

Czego się boisz??
Tego że cię pokocham
Że w końcu postawię na swoim...
tylko że nie ma tu nic mojego.
A może, że ty mnie...?

Drżał.

A w jej oczach widział gwiazdy.

Kiedy patrzył w jej roześmiane oczy, czuł jak grunt obsuwa się pod stopami, a ziemia płonie, obejmując jego nogi gorącą falą ognia. To, dlatego są tak miękkie. To, dlatego z trudem może na nich stać. Drżał, a jego gardło ściśnięte żelaznym imadłem zazdrości nie było zdolne do wydania żadnego dźwięku. Umysł krzyczał a ono milczało, odmawiając posłuszeństwa w momencie, kiedy nie spełnienie jego woli, miało za chwile doprowadzić do katastrofy.

Patrzył jak Lucas unosi dłoń do jej policzka i czule odgarnia jej włosy za ucho. Widział zmianę na jej twarzy. Zaskoczenie, lekkie zmieszanie i zainteresowanie były widoczne jak na dłoni. Dotkniecie Lucasa było jak uderzenie czarodziejskiej różdżki –widział jak rozkwita i otwiera się niczym kwiat po zimnej nocy. Widać spragniona była czułości jak słońca… Ale nie jego. To nie jego ciepłą dłoń czuła na swoim policzku. Nie dla niego przeznaczone były promienne uśmiechy. Nie dla niego drżenie jej głosu i nie dla niego gwiazdy w jej oczach.

Zimna, pokryta warstwą szronu szyba, podziałała na niego orzeźwiająco, kiedy oparł o nią czoło. Stał tam od samego początku ich spotkania. Nie mógł się zmusić do zrobienia czegokolwiek. Dlaczego po prostu nie wszedł tam i nie przerwał ich spotkania? Tym razem nie było inaczej. Tym razem to nie był jakiś palant z syndromem maminsynka i rozrośnięta prostatą. Poznał Lucasa i wiedział, że on potrafi docenić ją. On będzie potrafił zatroszczyć się o skarb, jakim była ta kobieta. On wiedział w niej piękno, kiedy on ciągle wmawiał sobie, że lubi tylko te piękniejsze części jej ciała. On mówił, że ma ładne buty, kiedy on potrafił tylko gapić się na jej nogi. Czuł jak przegrywa.

Przegrana była tym bardziej bolesna, bo sam się na nia skazał. Wymyślił tysiące powodów, dla których nie powinien z nia być. Jeszcze więcej powodów wymyślił dla niej –powodów, dla których ona nie będzie z nim. Teraz one wszystkie śmiały mu się w twarz. Teraz one wszystkie spotkały się w małej pijalni czekolady, w zimny grudniowy wieczór, aby raz na zawsze pogrzebać jego marzenie.

Zamknął oczy i zrobił krok do tyłu. Ten krok był najtrudniejszym krokiem w jego życiu. Był jak skok w ciemna przepaść, z której nie ma powrotu. Pożegnał w myślach ich wszystkie wspólne chwile, które nigdy nie będą miały miejsca i zostawił je pod zimna wystawową szybą. Niech mróz otoczy je białym całunem i pogrzebie w lodowym grobowcu. Dla niego nie ma już miejsca na świecie.

***

Kropka wbiła się boleśnie w biały papier , czarnym jak kir atramentem jego pióra. Koniec. Wypowiedzenie leżące na stole wpatrywało się w niego złowrogo. Chciał je zgnieść i wrzucić do kosza, ale wiedział, że to nic by nie dało. Musiał skończyć. Musiał to zrobić. Pozwolić jej odejść to co innego, niż życ obok i patrzeć jak jest szczęśliwa. Nie dlatego, że nie chciał, żeby była. Ale nie potrafiłby na to patrzeć. Chciał zmian.

Spojrzał na pełną szklaneczkę Burbona. Nie miał siły pić. Nie miał siły ćpać. Ból, który nieznośnie wbijała się tępymi szponami w nogę, tym razem stał się jego sprzymierzeńcem. Ból tępił umysł.

- Dlaczego odszedłeś? – cichy kobiecy głos wyrwał go z otępienia.

- Co tu robisz? – nie wiedział, czy to sen, czy tylko wytwór jego
chorego umysłu przyszedł go dręczyć?

- Pytam –odpowiedziała zamykając za sobą drzwi. Zjawy raczej nie zamykają drzwi, wiec to chyba rzeczywiście była ona.

- Wiesz, że nie ładnie jest włamywać się do kogoś? –była to jedyna rzecz, jaka przyszła mu do głowy.

- A od kiedy jest to dla ciebie problem? –Zapytała siadając na fotelu.

- Od kiedy włamują się do mnie –zamilkł i patrzył na nia poważnie –daj spokój Cuddy, po co tu przyszłaś? –zapytał z nieskrywanym bólem w głosie –napatrzyłaś się? To wyjdź –rzucił próbując ukryć gorycz pod maską arogancji.

- Stałeś tam pół godziny –zaczęła –widziałam cie cały czas. Czekałam aż wpadniesz i przerwiesz nam. Nie zrobiłeś tego. Dlaczego? –wpatrywała się w niego intensywnie, próbując przebić się przez ta maskę powierzchowności. Chciała zobaczyć to samo, co zobaczyła stojąc w drzwiach –prawdziwego Housa –bez maski egocentryka i etatowego chama.

- Cuddy wyjdź –poprosił cicho. Chciał zostać sam. Nie chciał, żeby ona odzierała go z tej resztki godności jak mu została. Chciał odejść bez konieczności tłumaczenia, dlaczego. Już i tak zbyt wiele wiedziała.

- Uznałeś, że z Lucasem będę szczęśliwa. Odszedłeś, bo widziałeś, że Lucas będzie o mnie dbał. Że być może ja go pokocham. Poddałeś się. Zrobiłeś chyba najszlachetniejszą rzecz w całym swoim życiu i odszedłeś –analizowała bezbłędnie i z pewnością siebie oficera śledczego. Odpowiedziało jej wymowne milczenie –czy to jest twoje wypowiedzenie? –wzięła do reki kartkę papieru i przebiegła ja wzrokiem.

- Zabierz to i wyjdź –ponowił prośbę zmęczony cała sytuacją.

- Ale ty jesteś monotematyczny House, tylko wyjdź i wyjdź. Ja się nigdzie nie wybieram –powiedziała lekko poirytowana.

- W takim razie ja wyjdę –wstał i sięgnął po laske.

- W jednym się pomyliłeś House, ja nigdy nie pokochałabym Lucasa –jej słowa zatrzymały go w połowie drogi do drzwi. Nagła nadzieja poruszyła go z równa gwałtownością jak jej utrata. Wpatrywał się w nią, zastanawiając się nad interpretacja jej słów.

- House, w moim życiu były dziesiątki mężczyzn, którzy mi się podobali, połowa z nich mnie fascynował, kilku mnie zauroczyło. Kochałam i kocham jednego. Lucas jest przemiłym facetem…, ale no właśnie… zawsze jest jakieś ale…

Stał oszołomiony. Były w jego życiu wiele zaskakujących chwil, w których nie wiedział, co ma powiedzieć, tych lepszych i tych złych. Ale ta była wyjątkowa. Ta wyryje mu się w pamięci na zawsze. Ta kobieta właśnie ofiarowała mu wszystko. Z prostota i szczerości patrząc mu prosto w oczy mówiła mu cos takiego…

Obserwowała uważnie jego twarz. Widziała na niej wszystko to co chciała. Ból gdzieś zniknął. Jego oczy błyszczały jakąś wewnętrzną radości, której nigdy wcześniej nie widziała. Usta, ściśnięte do tej pory w wąska linie, podniosły się nieznacznie na kształt budzącego się, nieśmiałego uśmiechu.

Podeszła do niego wolno, zmysłowo kołysząc biodrami.

- Chodź. Pokażę ci, o czym mówię –nigdy nie była tak bardzo pewna tego, co robi. Delikatnie chwyciła jego dłoń i pociągnęła w stronę sypialni. Nie musiała namawiać go zbyt długo. Posłusznie podążył za nią wpatrując się w miekka linie falujących bioder… Może to jednak był sen?

Popchnęła go na łóżko, jasno dając do zrozumienia, kto dzisiaj rządzi. Ona dzisiaj była królową, ona dzisiaj była piękną, czarującą kobietą, uwodzącą swojego mężczyznę. Mężczyznę, który ja kochał. Nie musiał nic mówić. To, co zrobił dla niej, mówiło samo za siebie. Teraz jej kolej.

Stojąc w bezpiecznej odległości od niego powoi schyliła się i zdjęła szpilki. Czuła jego palący wzrok na wypiętych posladkch, uwięzionych pod ciasną spódnicą. Rzuciła buty za siebie i spojrzała na niego kusząco. Patrząc mu w oczy zaczęła rozpinać guziki bluzki jeden po drugim… Czuła narastające podniecenie widząc jak jego spojrzenie śledzi każdy ruch jej dłoni, odkrywa każdy centymetr wyłaniającego się kawałka ciała. Po chwili bluzka pofrunęła na podłogę. Chciał wstać, ale zatrzymała go gestem dłoni. Jeszcze nie teraz…

Oparła stopę na kawałku wolnego łóżka pomiędzy jego nogami, i wolno sięgnęła do zapięcia podwiązki. Patrzyła jak zaczarowany, jak przezroczysty kawałek materiału odsłania idealna kobieca nóżkę -najpierw udo, potem łydkę. Pochylił się i dotknął wargami uda, ale ona szybko zabrała nogę. Zobaczyła w jego oczach błysk niezadowolenia. Pożądanie i zniecierpliwienie brały nad nim górę. Uśmiechnęła się z satysfakcją. Powtórzyła manewr z druga podwiązką, która zajęła miejsce obok pierwszej na podłodze.
Po chwili rozsunęła suwak w spódnicy i pozwoliła jej opaść na podłogę. Była wolna. Stała przed nim w samej bieliźnie, pozwalając żeby jego wzrok błądził po jej ciele. Pożądanie widoczne w jego oczach napawało ja olbrzymia radością i satysfakcją –czuła się piękna. Czuła się adorowana.

Podeszła do niego i delikatnie wzięła jego twarz w dłonie. Chciała, żeby ten pocałunek był delikatny i czuły, ale on jej na to nie pozwolił. Z gwałtownością człowieka szukającego wody na pustyni, zaatakował jej usta zmuszając do uległości. Poczuła jak jego dłonie przyciągają jej pośladki do niego, aż w końcu zmusił ja żeby usiadła okrakiem na jego kolanach. Przez cienki materiał bielizny, czuła jak jego męskość, pobudzona i gotowa do działania, wbija się w jej łono.

Sięgnęła do zapięcia spodni i szybko pozbyła się tej niepotrzebnej bariery. House z zadowoleniem przyjął jej coraz bardziej niecierpliwe ruchy. Jednak nie była taka opanowana…
Czuł jak drży pod wpływem jego pocałunków i dłoni poznających każdy centymetr jej cudownego ciała. Była samym ogniem. Płonęła w jego ramionach, podświadomie szukając spełnienia, które tylko on mógł jej dać. Jeśli nie będzie się z nią kochał tu i teraz chyba umrze…

Zsunął jej stanik i pozwolił mu opaść na łóżko. Jej piersi prężyły się przed jego oczami dumnie manifestując swoje piękno. Wziął jedna w dłoń. Pasowała idealnie. Pocierał kciukiem jej nabrzmiałe sutki, w kolorze delikatnego koralu. Jego usta znaczyły drogę biegnącą od jej długiej, królewskiej szyi, aż po zagłębienie miedzy jej piersiami. Chciał znacznie więcej. Ułożył ja na łóżku i smakował po kolei jak smakuje rozkosz. Pieścił jej brzuch, delikatną powierzchnię ud, aż w końcu zatopił się w centrum jej kobiecości, które teraz należało wyłącznie do niego. Czuł się jak odkrywca i bohater, który raz stanąwszy na upragnionej ziemi, nigdy już nie zapomni tego uczucia.

Leżała pod nim naga, gotowa na spotkanie na płaszczyźnie, która do tej pory tkwiła głęboko w ich fantazjach. Podniosła biodra w oczekiwaniu, a on wszedł w nią, czując, że oto właśnie dotyka największej tajemnicy istnienia. Doświadczył, cudu, jakim jest ten przedziwny moment zjednoczenia, kiedy to kobieta otwiera się na mężczyznę i przyjmuje go z ufnością i bez zastrzeżeń. Nigdy wcześniej nie doświadczył tego uczucia, które wstrząsnęło nim i zachwiało posady jego świata po raz drugi tego dnia…

W jej oczach widział gwiazdy.

Drżał.

Ciepły pocałunek
przesłany przez życie
delikatnie spoczął na twoim policzku.
Marzenia, ocierające się o siebie
wplatałeś we włosy.
Usta zaprzyjaźniły się
z dynamicznym uśmiechem,
A ręce wiernie przyciągało słońce.
Pod kombinezonem skóry
białe światło uspokajało duszę.
Rozum i serce
Pozbyły się cierniowej przeszkody,
Jednocześnie szeptały kocham...
o Boże... Aż się poryczałam... Dziwne, bo normalnie czytając fiki +18 jestem lekko rozbawiona... Ale ten jest inny... To faktycznie, jak sama go nazwałaś - erotyk...
To jest piękne po prostu... Takie delikatne, kruche... śliczne... Piękna bajka na dobranoc o miłości... Tego mi dzisiaj było trzeba... Nie za słodka, z elementem goryczy... Chyba właśnie to sprawia, że jest taka prawdziwa...

Trochę chyba przesadziłam z tymi wielokropkami...
Strasznie mi się podoba... Nadal nie mogę wydostać się spod wielkiego wrażenia, pod którym jestem...
T., po prostu nie wiem, co napisać... Słowo "cudowny", czy "boski" jest bowiem zbyt słabe! Po prostu kocham Twoje fiki - z jednej strony subtelne i delikatne, z drugiej rozerotyzowane do granic możliwości

Dziękuję za dedykację *czerwieni się*
ja też się wzruszyłam, co się rzadko zdarza w fickach +18...
ten jest taki delikatny i wrażliwy... prześliczny
OMG! Ślicznie!
I ja również się wzruszyłam, choć to fik +18
Czekam na następną bajkę lub dłuższego fika i wena życzę
T. jesteś wielka !!!!!
Mialam ciary, swietne
Czy to znaczy, że teraz powinnam pójść spać?
Bosiu... To chyba najpiękniejsza bajka na dobranoc jaką kiedykolwiek czytałam. Przy pierwszym akapicie byłam święcie przekonana, że to House z nią jest, że sprawia, że jest szczęśliwa. A potem z delikatnością słonia imię Lucasa sprowadziło mnie na ziemię. Poczułam się jakby ktoś mi przywalił. To było złe, wiesz? Jeszcze ten rezygnujący House... W tym momencie bajka zamieniła się w koszmar (ale tak samo piękny) i mi łzy stanęły w oczach. T. ty chciałaś żebym tu na zawał zeszła? A końcówka to jak polewa w torcie. Wyśmienita.
Jednym słowem : boskie!
Wiecej takich bajek ^^

T. jesteś wielka, Twoja twórczość jest wielka. To było tak wspaniale, delikatne, czułe, a za razem intensywne że aż mnie ciary przechodziły.
Gratuluję!
T. brakuje słów komentarza... jestem pod wielkim wrażeniem....
T., to było yyyy... niesamowite! lepszego określenia znaleźć nie moge...

Pożądanie widoczne w jego oczach napawało ja olbrzymia radością i satysfakcją –czuła się piękna. Czuła się adorowana.

W fikowej książce twoje bajki (przynajmniej 3) powinny zająć honorowe miejsce!
Przeczytałam dopiero teraz
Wrrrrrr... Jeszcze czuję ten dreszcz
I jak ja teraz dojdę do siebie?
...super...
Mmm... to było takie piękne, cudowne, rozczulające... *-*
Idę poszukać słownika, żeby znaleźć jakieś synonimy...

I jak teraz zamiast pójść w kimono uczyć się przyziemnej matematyki?
ten fik był inny od wszystkich był taki wyjątkowy,romantyczny po prostu boski

to było na prawdę coś pozdrawiam;)
Fiki T. to zawsze COŚ..... pięknego...cudownego...fascynującego...świetnego...czarującego...boskiego...nadzwyczajnego... i można by tak wymieniać BEZ KOŃCA.

Drżał.
Pożegnał w myślach ich wszystkie wspólne chwile, które nigdy nie będą miały miejsca i zostawił je pod zimna wystawową szybą.
- Dlaczego odszedłeś? – cichy kobiecy głos wyrwał go z otępienia.
- Cuddy wyjdź –poprosił cicho. Chciał zostać sam.
Kochałam i kocham jednego.
Nigdy wcześniej nie doświadczył tego uczucia
Drżał.

Pisz jak najwięcej!
T. to jest cudownie cudowne . Brak słów z wrażenie to jedyne, co mi się ciśnie na usta xD.
Wspaniale opowiedziana historia. Świetnie dobrane słowa. Po znaczku +18 wydaje się, że wrażenia cielesne będą na pierwszym planie, a tutaj wrażenia umysłowe są w stanie je przebić . Wszystko cudnie wyważone, dopracowane, delikatne, magiczne, niesamowite(mówiłam, że nadużywam tego słowa w stosunku do Twojej twórczości ). Bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba, pozdrawiam T.

PS. Dla mnie chyba cały fick to słowo klucz xD
piekne, przepiekne.. najpiekniejsze
uwielbiam takie fiki
Jeśli zechcesz wydać swoją książkę, ja będę pierwsza w kolejce po nią... To było tak piękne, tak było widać w tym artystyczną kreskę, muśnięcie piórem... Też drżałam, czytając to *właściwie to nie powinnam tego czytać - ale - rozgląda się na boki *. .. Wszystko było idealnie dopracowane, takie jak powinno być. Erotyk to też opowiadanie o miłości.. i ta bajka zapewni mi jeden z najpiękniejszych snów życia...
bajka która przyprawia o drżenie... serca .
T. jesteś po prostu artystką w tym, co tworzysz piszesz pięknie. uwielbiam Twoje porównania, naszpikowane epitetami opisy. oto najprawdziwsza proza poetycka

pozdrawiam serdecznie i ściskam
Cudowna bajka bardzo mi się podobała

Pozdrawiam
T., kocham Twoje bajki! Jestem pełna podziwu dla Twojego talentu literackiego. Myślę, że każdy chciałby TAK pisać.

Twoje fiki są wyjątkowe. Czyta się je szybko, łatwo i przyjemnie a jednocześnie zapadają w pamięci na długo.

Myślę, że nie tylko mnie podczas czytania rośnie ciśnienie, bicie serca przyspiesza a świat zewnętrzyny przestaje się liczyć. Znaczenie ma tylko tu i teraz, w Twoim fiku.
Piękna, dobrze napisana, subtelnie i głęboko, tak plastycznie ze obrazy same cisną się przed oczy i zachwycają wyobraźnię Dziękuję T.
śliczne. ; )

.

 

 

 

 

 

 

Š Copyright ekonomia kultury, rynek muzyczny, netlabel, fonografiaAll Rights Reserved
 

 

Design by: DesignersPlayground